piątek, 1 lutego 2013

Epilog



Wszystko przemija, nic nie jest wieczne. Ludzie odchodzą, by już nigdy nie powrócić. Zostają po nich tylko nagrobki, które za każdym razem gdy na nie patrzę przypominają mi o was. Nie da się zapomnieć waszych twarzy, wymazać wspomnień. Nie byliście epizodem w moim życiu, lecz jego dużą częścią. Tęsknię za wami każdego dnia. Choć ciebie Kin znałem dość krótko, naprawdę byłaś dla mnie siostrą, o której zawsze marzyłem. Spełniłaś wszystkie moje wymagania, a uwierz, że poprzeczkę ustawiłem dość wysoko. 

Shen... od zawsze byliśmy razem. Wychowywaliśmy się obok siebie. Ramię w ramię kroczyliśmy przez życie. Uwierzysz, że nadal pamiętam słowa, które wypowiedziałeś w Konoha? Mówiłeś je chyba do siebie, ale stałem obok, a takiego monologu nie sposób przepuścić wolno...

Stary, ja nie wiem co ona ze mną zrobiła! Wariuję przy niej! Nie potrafię myśleć racjonalnie, gdy zostawiam ją samą, ponieważ boję się, że gdy do niej wrócę, to już jej tam nie znajdę. Nie chcę, żeby szła z nami do Yuuki ale wiem, że jej przed tym nie powstrzymam. Zrobię wszystko by była szczęśliwa, ponieważ ją kocham i nigdy nie zostawię. Prędzej zamknę ją tutaj, niż pozwolę na samotną podróż. Jestem egoistą i dobrze o tym wiem. Zrozum to. Jestem pewien, że sam nie puściłbyś Ayi…

Z zamyślenia wyrwały mnie czyjeś dłonie oplatające mnie w pasie. 

Chodźmy już kochanie - Aya wtuliła się w moje plecy, a moje serce chciało wyskoczyć z piersi jak za każdym razem z resztą, gdy ta białowłosa kobieta jest obok. 

Jeszcze chwilę - odkleiłem jej ręce od siebie i zamieniłem nas miejscami. Tak jak uwielbiam  oparłem brodę o jej ramię, lekko się przy tym schylając, po czym zaplotłem swoje dłonie na jej brzuchu. Mój oddech drażnił jej skórę, na co ona tylko odchyliła głowę do tyłu, opierając się o mnie. Przez cały ten czas, delikatny uśmiech nie schodził z jej twarzy. Od dziesięciu lat, reaguje na mnie tak samo...

- Tato! Zimno mi! - krzyknął Shen, ciągnąc mnie za nogawkę. 

- Mamo, mi też - mruknęła Kin, tuląc się do matki.

- Idziemy? - kobieta odwróciła się tak, że mogliśmy bez problemu patrzeć sobie oczy. Widziałem w nich tę samą miłość, którą obdarzyła mnie w Konoha.

- Idziemy - pocałowałem ją w momencie, gdy miała coś powiedzieć do któregoś z dzieci. To najlepszy sposób, aby umilkła...

- Oj no przestańcie! - powiedział Shen, z wyraźną dezaprobatą, co w wykonaniu dziewięciolatka wyglądało dość śmiesznie. Do tego skrzyżował swoje małe rączki na piersi, w geście sprzeciwu. Jego siostra jedynie stała za nim i uśmiechała się lekko. Jest ona identyczna jak ty Kin, z wyjątkiem oczu, które odziedziczyła po ślicznej matce. Shen natomiast swoją białą czupryną i moimi oczami, wyróżnia się na tle innych dzieci. 

- Dobrze, już dobrze - mruknąłem i wziąłem Ayę za rękę. Zaraz obok mnie pojawiła się Kin, kurczowo trzymając się mojej dłoni. Uśmiechnąłem się do niej, a ona odwzajemniła ten gest. Identycznie jak Aya mrużyła oczy, przez co kochałem swoją córkę jeszcze bardziej.  


- Tata góra? - nie mogę wygrać z tymi fioletowymi oczami. Zawsze miałem do nich słabość...

- No góra, no - jej wzrok wyrażał czystą, dziecięcą radość. Wystawiła ręce do góry czekając na mój krok. Puściłem rękę żony i wziąłem Małą na barana, aby po chwili usłyszeć jej śmiech. Ponownie złapałem kobietę za dłoń, za co zostałem obdarowany całusem.

- Znowu? - rzucił chłopczyk - do tego, mnie tak nie nosisz! - spuścił zrezygnowany główkę. Muszę ci przyjacielu powiedzieć, że córka ma coś z mojej siostry, ale syn z ciebie nic. 

- Jesteś na to za stary - mruknąłem i poprawiłem Kin na swoich barkach, na co ona lekko zachichotała.

- Nie martw się, mamusia cię kocha - Aya poczochrała mu włosy, a Shen'owi natychmiast poprawił się humor. Radosnym krokiem szedł przed siebie, bez żadnych zmartwień i smutków. Jak każde, nieświadome życia dziecko...

W Yuuki zapanował spokój. Nie mam Kage, lecz podlegamy pod Konohę, jak prowincja. Władzę i kontrolę nad wioską, jako osoba na miejscu pełni twój tata Shen. To ten mężczyzna, którego uratowałaś, przed ratuszem Kin. Zrządzenie losu, prawda? Nasz klan się rozrasta. Reszta rodziny Ayi, która przeżyła tę bitwę powróciła do Lodu. Przeprowadziła się również jej matka, która pokonała chorobę i na chwilę obecną ma się całkiem dobrze.

Przez długi czas targały mną wyrzuty sumienia. Mogłem zabić matkę szybciej, uratować was, nie dopuścić do waszej śmierci. Aya pomogła mi wyjść z depresji, kiedy was zabrakło. Potem urodził się Shen, a następnie Kin. Jednogłośnie zdecydowaliśmy o ich imionach. Tylko w ten sposób mogliśmy oddać wam hołd. Przyznam się, że teraz po tylu latach, jestem szczęśliwy. Mam dwójkę cudownych dzieci i kochającą żonę, za którą szaleję i myślę, że nieprędko się to zmieni.

Rok temu byłem na grobie ojca w Dźwięku. Niedługo jego ciało zostanie przeniesione tutaj. Pomyślałem o również o Sheeiren, bo wiem Kin, że ceniłaś ją sobie jak mało kogo. 
Udało się to, do czego dążyliśmy od początku. W Yuuki wreszcie zapanował spokój...

***

Mała brązowowłosa dziewczynka położyła się do swojego, małego łóżeczka. Przytuliła do piersi ulubionego, szarego misia, który odganiał złe koszmary, nękające ją w nocy. Z sekundy na sekundę, stawała się ona coraz bardziej senna, aż w końcu oczka kompletnie się jej zamknęły. Na granicy jawy i snu usłyszała głos...

Czy historia ponownie zatoczy swe koło?

***
Ohayo.
Więc jest i epilog. Trudno mi sie rozstać z tym blogiem. Może powstaną kiedyś jednopartówki z Kin i Shen'em? Nie wiem, ale bardzo lubię tę parę. Przypadła mi do gustu xd Mam nadzieję, że notka was nie rozczarowała. Chciałam zakończyć tę historię w dobrym stylu, ale nie wiem, czy mi się to udało. Jeśli nie, pamiętajcie, że się starałam :D To bardzo ważne :3

Dziękuję jeszcze raz moim czytelnikom (bardziej tym komentującym) za to, że wytrzymali ze mną i moim opowiadaniem na tyle, aby wytrwać do końca.

Bywajcie! Może jeszcze kiedyś tu wrócę ;)


8 komentarzy:

  1. Nie, świetne xD,
    Powiem, że bardzo dobrze wprowadził w nastrój.
    Ha! I koniec komentarza xD. Albo nie.
    Najbardziej mi się podobały te słowa na początku. Takie spokojne...
    Okej, więcej nic nie napiszę.
    Pozdrawiam!
    Asoka

    OdpowiedzUsuń
  2. Hej hej, ogólnie wszystko było okej, tak spokojnie przekazałaś nam informację o tym, że oni już nie żyją od dziesięciu lat i dzięki tym dzieciakom wcale nie wyszedł ten epilog tak depresyjnie i smutno jak się spodziewałam. Tylko ta końcówka.. noo intrygujące, moim zdaniem zakończenie w bardzo dobrym stylu ;D
    Szkoda tylko, że Shen i Kin nie mieli zbyt wiele czasu dla siebie przez te wszystkie wydarzenia, no a potem śmierć.. więc myślę, że to bardzo dobry pomysł żeby stworzyć jakieś dodatkowe opowiadanka o nich :D
    No nic, żegnam się z tobą na tej stronie i do zobaczenia u Uchihów, buziaki ;3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie miało być tak smutno. Cały czas słyszę, że jestem pesymiską, więc dałam coś pozytywnego na sam koniec ;)
      Dziękuję i do zobaczenia :D

      Usuń
  3. Ohayo!
    Nie lubię czytać epilogów, tak dziwnie się wtedy czuję. ;/ Trudno się rozstaje z blogami.
    Pierwszy akapit rozwala...
    Też myślałam, że będzie bardzo smutno, jednak dobrze, iż nie było. Co do jednopartówek, myślę, że to dobry pomysł. ^^
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  4. świetne jest! Ciesze się, że chociaż Roshi'emu udało się przeżyć, ułożyć życie itd. Ta końcówka mnie naprawdę zaintrygowała. Co do opowiadania o Shenie i Kin to mi ten pomysł bardzo sie podoba. : 3
    No nic, pozdrawiam i życzę weny : D

    OdpowiedzUsuń
  5. No! Komentarz mi się usunął :/

    Cóż mam powiedzieć? Tak jak myślałam, epilog wyszedł Ci cudownie. Widzisz? Jednak umiesz pisać romantyczne sceny, bo te gesty Roshiego i Ayi (tak to się odmienia?) były naprawdę słodkie ;d

    No i widzę, że nie zrezygnowałaś z końcówki ,,Historia zatoczy swe koło"... I tak od dwóch dni się zastanawiam o co dokładnie chodzi... O kazirodztwo, czy o trzecie pokolenie? xD
    Naprawdę mam bardzo dużo pomysłów...
    O, a mogłabyś napisać ,,księgę drugą" o przygodach ,,teraźniejszej" Kin...
    Hmm...

    Co do jednopartówek, to jak najbardziej jestem na TAK!
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę nad drugą częścią ^_^
      Mówisz o córkce Roshi'ego i Ayi? Hmmm. To może być niegłupie ]:->
      Jednopartówki, gdzieś po moim mózgu się kołacząć, jak na razie xd
      Pozdrawiam :P

      Usuń
  6. Wspaniale zakończyłaś. Jak dobrze kojarzę - było to twoje pierwsze opowiadanie i powiem, wcale nie wyszło źle. Bardzo mi się podobało ! Mam nadzieję, że pojawi się kiedyś druga seria tego opowiadania :).

    Pozdrawiam i życzę powodzenia!

    OdpowiedzUsuń